Contact Us Donations Website Policies How Can I Help?
  Mieszkamy dalej niż na Syberii
 
 

About Us
Boy Scouts
Grandma Mentoring Program
U.S. Home Office
Women's Support Centers
Charitable Works
Construction Projects
History
Links
Missing Persons Search
Vocations
Music Program
Newsletter
Sainthood Candidates
Parishes and Activities
Tours and Mission Teams
Brochures

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Mieszkamy dalej niż na Syberii

Mirosława Jefimowa, archiwariusz

Parafii Przenajświętszej Bogarodicy

Władywostok, Rosia

 

W Polsce wyraz „Syberia” dawno już jest nie pojęciem geograficznym, oznaczającym obszary rosyjskie, położone popoza Uralem. Od czasów wojen Stefana batorego aż do roku 1914 przestwory sybirskie byly mięscem więżenia, ciężkich robot, mięscem zeslania dla wielu tysięcy Polaków. Wielu z nich na zawsze pozostało się w tamtej ziemi, nieraz w nieznanych grobach, drugi powrótili się do Ojczyzny, ale byli też tacy, który wsławili się ważnymi odkryciami naukowymi i pozostawili swoje nazwiska na mapach regionu i w nazwach zwierząt i roślin, przez nich poraz pierwszy opisanych. Dlatego „Syberiak” to jest tytuł honorowy. Ale poza Syberia, która według pojęć Rosian rozciąga się dopiero do jeziora Bajkał, są również inne prowincje, gdzie odbywali karę ciężkich robot i zesłania patrioci polscy: są to Buriacia, Jakucja, obwody Amurski, Kamczatski, wyspy Sachalin, kraje Chabarowski i Nadmorski.

 

Szkała deportacji do Nadmorskiego kraja była nie tak wielka jako do Syberji, ponieważ ten kraj został włączony do składu Cesarstwa Rosyjskiego dopiero po zawarciu ukladu Pekinskiego z Chinami w roku 1860. Niemniej przeto na tych odległych terenach po Powstaniu 1863 roku też pojawili się katorżnicy i zesłańce, a poza nimi szeregowcy, zrekrutowani do rosijskiego wojska na ziemiach Polski, oraz marynarze powstającej na  morzach Pacyfiki marynarki rosyjskiej, którze uzupiełniali dalekowschodnią kolonię polską i parafię katolicką. Na koniec roku 1900 skład parafii we Władywostoku był jak następue: wojskowi twierdzy władywjstockiej, kompanii saperskiej i minowej 1500 osób; członkowie oddzialu łądowego piechoty morskiej 500 osób; rzemieślnicy i inteligencii 1500 osób. Z początkiem układania kolejki ussurijskiej kolonia polska została uzupełniena inżynierami i pracownikami technicznymi, którzy przenosili się do Dalekiego Wschodu Rosji, popychani przez bezrobocie i rusyfikację. Procz tego osiadali we Władywostoku też Polacy, którzy odbyli karą ciążkich robot lub termin zesłania na Sachalinu i w innych miejscach Dalekiego Wschodu, ponieważ był im wzbroniony wyjazd do zachodnich gubernii Rosji. W taki sposób znależli się tu „Sachalińczycy” Bronisław Pilsudski, Gilariusz Gostkiewicz, Kazimierz Tomaszewski, Adam Słowik, Felicjan Wilczyński, jako też liczni „Syberaki”, z których największy rozgłos zdobył uczeń Benedikta Dybowskiego Michal Jankowski.

 

Byłi katorznicy i zesłańce stanowili koło wielce wykstałconych ludzi, dlatego we Władywostoku dość prędko awansowali służbowo i dostawali odznaczenią państwowe. Naprzykład, Felicjant Wilczyński, polski szlachcić rodowy doslużyl się rangi radcy tytularnego, a jego cenne badania naukowy w dziedzinie ekonomiczno-statystycznej odznaczono orderem sw. Stanisława III stopnia. Inni przesiedleńce lub skazańcy polscy poswięcili swe życie na poznawania natury Dalekiego Wschodu, jak na przykład Michal Jankowski, który dokonał wiele odkryć w dziedzinach archeologii, botaniki, zoologii. Nauczywszy się zbierania herbarium i materiałów  świata natury od prof. Benedikta Dybowskiego podczas wspólnej  z nim i Wiktorzem Godlewskim podrozy po rzekam Syberii i Dalekiego Wschodu w lodzi „Nadzieja”, pan Jankowski przez całe swoje pozostałe życie w kraju Nadmorskiem nadał zbierał kolekcji naturalne, z których wiele odsyłał do muzeów Warszawy i Pitersburgu. Tego nauczył własnych dzieci, a w swoim majątku, którze stworzył blisko Władywostoku na półwyspie Jankowskiego, pierwszy zaczał hodować żeń-szeń i oswajać dzikie jelenie plamiste. Ten przyrodoznawiec opublikował dużo artikułów naukowych, czynnie wspólpracował z innymi badaczami, działającymi w Towarzystwie Badań kraju Amurskiego.  Teraz na miejścu byłego majątku Jankowskiego stoji  wielki posąg tego Polaka.

 

Po zakończeniu ciężkiej dla Rosji wojny rosyjsko-japońskiej i zwłaszcza z początkiem I Wojny Swiatowej, do Władywostoku literalnie naplyną  potok ucieknierów i w zespałaniu duchowym rozrosniętej kolonii polskiej największą rol odegrała parafja rzymsko-katolicka, która na tamten okres liczyła ponad 4500 osób. Przy kościele działalo spoleczeństwo r.-k. „Dobroczynność,” które zajmowało się filantropią i pomocą humanistycznej wśród Polaków, ponieważ tam było dużo pokrzywdzonych przez los, zubożalych rodzin i wielie seirot.

 

„Dobroczynność” przede wszystkim starała się zorganizować nauczanie dzieci polskich w szkołach polskich. Po otwarciu we Władywostoku „Doma Polskiego” zaczał się rozwój kultury polskiej, tam wystawiano stuka polska i utwory muzycny, prowadzono wieczory literackie, urządzano dobroczynne bale kostiumowe, działaly bibioteka i restuaracja. Wszystko to przynosiło dochod, a poza tym pan Czesław Wolf, deputowany do Rady Miejskiej od kolonii polskiej, zdołał wywalczyć z budżetu miasta pieniądze dla budowania polskiej szkoły cztereklasowej, rozliczonej na 120 dzieci. W tym samym okresie czasu proboszcz kościoła katolickiego kś. Karol Sliwowski otworzył Małe Seminarium Duchowne dla chłopczyków z religijnych rodzin polskich.

 

Ruina gospodarcza spowodowana wojną domową zmusiała ucieczki do wschodu Rosji wciąż nowe tłumy ucieknierów, których pociągała bardzej spokojna sytuacja, pomyślne życie Republiki Dalekowschódniej. Razem z nimi przybali do kraju nadmorskiego ludzie „podnieci przez rewolucję”, który pragnięli natychmiastowego obalenia władz, organizowania nowych partij i związków, burżliwego zorganizowania  wszystkiego, co otaczało ich. W taki sposób powstał „ Związek Polaków Wojskowych”, który wkrótce zmienił swoją nazwe na  „Komitet Ludowy”. Na wezwania tych wojownicze usposobionych organizacij zaczęły zjeżdzac się do Władywostoku z Syberii oddziały reliktowe rozmaitych polskich formacji wojskowych. Już w r. 1920  powstaje we Władywostoku wsparty przez rząd polski „Komitet Zbawienia”, potem filia polskiego „Krzyża Czerwonego”, później przemowiany na  „Komitet Uratowania Dzieci Dalekiego Wschodu Syberii”. Faktycznie wymienione organizacje zbierały osieroczony dzieci polskie i przesądzały o ich losach: czy mialy wyprawić je do Polski, czy do Stanów Zjednoczonych, czy do Japonii, czy do Francji.

 

Po ustanowieniu na Dalekim Wschodzie władzy radzieckiej sytuacja we Władywostoku odmieniła się. Wszystkie wojska okupacyjne opuściły miasto, a razem z nimi szybko porucali Władywostok członkowie kolonii polskiej. W lipcu r. 1923 GPU zamknięło „Polski Krzyż Czerwony” oskarżywszy ją o działalnjść antyradziecka, oraz „Dom Polski”, którego poddano starannej kontroli. Co prawda „Dom Polski” niebawem otwarto poniwie, ale tym razem, według nowego statutu jako organizacji spoleczna o charakterze kulturalno-oświatowym.

 

W toku represji lat trzydziestych członków polonii polskiej zaczęto poddawać arestowaniom, ześłaniu do łagrów i nawet straceniom. W końcu lat dwu dwudziestych chory staruszek biskup Karol Sliwowski był wysłany do przedmiejścia Sedanka, gdzie jemu dała schronienie młoda parafianka Kazimirza Piotrowska. Zmarł biskup Sliwowski 5 stycznia 1933 r. i był pochowan na starym cmętarzu Sedanki.

W grudniu r. 1931   był zaarestowany młody proboszcz o. Jerzy Jurkiewicz, który dostał 10 lat „Sibobózu”.  Niewielkie grono wierzących nadal czodziło do katedry. I tylko w r. 1935, kiedy oni nie mieli możliwości zaplacić za to bardzo wielki podatek, katedra była odebrana i przekasana Archiwum. Z tego czasu katoliki zbierali się na wspólną  modlitwę w swoich domach; za co w roku  1937 onie byli zaarestowani, a 3 lutego 1938 roku byli stracony.

 

Oto ich imia i naswiska: Marcin Maliniewski, Zigyzmund Brzeziński, Jan Strudziński, Antonij Gierasimuk,Walierij Gerasimuk …

 

… Staraniami Odziału Władywostockiej Organizacji Wszechrosyjskiej „Memoriał” w naszych dniach w lesie na okolicach Władywostoku zostało wykryto miejscie, gdzie masowo pogzebano ofiary represij stalinowskich. Spoczywa tam zwłoki ludzi różnych narodowości w tej liczbie też Polaków. U skromnego krzyża memorialnego odprawia się nabożeństwa pamięci niewinne zgubionych dusz…

 

Po „ Perestrojkie” w roku 1991 we Władywosoku wznowiła się działalność parafji Przenajświętszej Bogarodzicy, i to stało się dzięki ojcu Majronu Effingu ze Stanów Zjednoczonych. Na nabożeństwach spotkali się Polacy, który mimo wszystkie surowe zakazy zachowali swoje obyczaje, język, wiarę. Z początku zbierali się w małym mieszkaniu jednej z parafianek, potem postanowili zjednoczyć się w jakimś towarzystwie polskim i znaleźć sobie „dach”. Towarzystwo Kultury Polskiej „Gmina” zostało oficialnie zarejestrowano 1 kwietnia 1994 roku przy muzeum krajoznawczym im. W. Arsieniewa. Nowa registracja stała się  maja      roku pod nazwę Centrum Kultury Polskiej „Gmina”-

 

Oficjalnie „Gmina” liczy blisko 50 osób, ale na rozmaice posiedzenia, imprezji przychądzą również nie zarejestrowannie osoby, który albo maja pochodzenie polskie, albo po prostu ciekawie się Polską. Wspólny imprezji z Centrum Kultury Niemieckiej ( wieczór Czopena, Kopernika) odbywa się w kirche, gdzie bywa do 200 człowiek.

 

„Gmina” teraz jest zespołowym członkiem „Stowarzyszczenia badań kraju Amurskiego” i dlatego ma możliwość bezplatnie wykorystać sały Stowarzyszenia. Tam że „Gmina” ma niewielką Biblioteką książek w języku polskim, oraz różnych czasopiśm, tygodników, który dostajemy od Fundacji „ Oświata Polska za granicą”.

Również mamy troche podręczników języka polskiego,  kilką audiokaset z lekcjami języka polskiego, są video kasety z filmami fabularnymi.

 

Już od pierwszych dni powstania „Gminy” odczuwajemy przyjaznie wsparcie naszej praojczyzny. Był u nas w 1994 roku pan konsuł Michal Zurawski. W roku 1998 gościl się konsul Piotr Tużański. My odczuwamy poparcie „Wspólnoty Polskiej”, od której dostajemy pewną literaturą, a w żesłym, 2000 roku, pan professor Stelmachowski prezentował dla nas kompiutera.

 

Jeszcze w roku 1993, pod czas mego służbowego wyjazdu do Warszawy jako uczestniczką Sympoziumu Naukowego UW, miała spotkanie z kierównictwem  Fundacji „Oświata polska za granicą”i Biuro „ Pomoc kościołam na Wschodzie”. Od tego czasu i „Gmina”, i nasza parafja miały „Anioła Stroża” w Episkopacie Polskim!

 

Czy są u nas problemy? Oczywiście! I to z tego powodu, że mieszkamy daleej niż na Syberii, bo wszyscy imprezji, wystawy, koncerty, „Dni…” odbywa się tylko do Bajkalu! Tylko jeden raz stało się cudo i we Władywostok przyjechała fotowystawa Sylwestra Kris Brauna, która była pokazana w Muzeum krajoznawczym. Ale ten cud utworzył wspaniały człowiek – ksiądz irkutskij o. Ignacy Pawlus.

 

Druga imprezia polska to był przyjasd do Władywostoku żespołu taniecznego polskich tańców ludowych „Warszawa”, który był zaproszon z naszej inicjatywy na świato Zwycięstwa na Pacyfiku we II Wojnie Swiatowej. W żesłym roku chcieli zaprosić żespól tanieczny z Katowic, ale stała się ta straszna tragedja z lodziu „Kursk” i samolot, który powinen był przewieść żespól, był skierowany dla prewozu rodzin zginełych.

 

A my stałe marzym o ”Dniach Kultury..” , Tygodniu kina polskiego..” , ale naszych zamiarów nie chciano wesprzeć ze wsględu na wielkie koszty przejazdu do Pacyfiki. Kiedyś znajdowała się we Władywostoku  oficialna delegacja premyśłówców polskich, który natarczywie szukaę miejsca na rynku towarowym Dalekiego Wschodu. Na pres-konferencji była mowa o „Wystawie towarów Polskich”. No to my bardzo ucieszyli się i zaproponowali, żeby w ramach tej wystawy zostały się też przedproważone albo „Dni…”, albo „Tygodnik..” Ale przemysłowcy są ludźmi praktycznymi i odpowiedzili na to, że wpierw mają sprzedać linolium, a potem można będzie mówić też o kulturze…

 

Sytuacja jest skomplikowana i to dlatego, że mieszkavy dalej niż na Syberii.

 
 Home Contact Us Donations Website Policies How Can I Help?

 


powered by FreeFind

Copyright © 2007 Mary Mother of God Mission Society